usiadłem na ławce przy trawce. skręciłem trawkę i odpłynąłem strasznie jak krzysio krawczyk. w mojej ulubionej poalkoholowej piosnce. zresztą. zwiedziłem podwórkową ławkę czyli. i zajarałem sobie przy muzyce. moje kossy, ogólnie szlag skosił, ale. dzięki gosi. mam akg z miłą dla ucha membraną, więc wszystko miło grało. he he he, żarcik. mp3 mam naładowane mocno melancholijną amunicją. tzn. truskul, tzn. kosiarz, albo kossiarz. znowu he he he. wyobraźni dla ludzi z wadą serca. przy zażyciu dymu, f'korz. oczywiście mam też: pono, okoliczny element, szybki szmal i jeszcze #^%4q i &*@H#! oraz *^)g. oj, coś zakłóca... ale, nie słuchałem tego, bo musiałbym za dużo * klikać na przycisk w sprzęcie. słuchałem sobie, więc truskulowej muzy. czułem się jak gosia ostrowska, chociaż pogoda była ok. ale, telewizory to takie ultras bloków. czyli, że migają sobie wesoło, a ciemne podwórko robi się na dyskotekę. nagle. beka. wcześniej. piszę dzisiaj jak dżordż lukas. od tyłu. plus jestem zabawny. byłem u małgosieńki wierrrtarki. moja wiercia. i poznałem teściową w końcu, ale jaja jak berety. w sumie, to nie łapie jakie to jaja. i myślę, że wyszedłem na głupka trochę. na szczęscie jak 7: pozory mylą. muszę jeszcze odnotować
ałtlajnkolorfest. - naprawdę fest
hiphopkemp nr4 - bardzo ciepło i z sercem<3. o czym marzyłem od nr1.
+miłość kwitnie jak od początku.