czwartek, 17 maja 2012

raz, dwa. raz, dwa.

ładowany flakon znudził mi się jak wiara w sukces legiuni. mam nadzieję. po ciężkim dwutygodniowym sztosie, czymś tam w stylu delirki i totalnej awitaminozie, mówię pas. tak na prawdę nie wierze w to co piszę, ale raz na jakiś czas tu zaglądam i ten post ma być wiadomością dla kuby w przyszłości. PAMIĘTAJ KUBA! michałek twierdzi, że dostaliśmy wilczy bilet od zabawy i raczej nie ma sensu wracać. moje kroki w słońcu czyli 5 minut w tej branży przeminęły jak z wiatrem (klasyk). mam nadzieję, że to co napisałem jest faktem, a nie postanowieniem. postanowienie jest jak postaaa... no nie wiem, czyli dupa ogólna. każdy tak ma nic odkrywczego, ciekawe w takim razie po co to słowo istnieje? ostatnio sporo czytam, fakt że czytam idoli zbuntowanej warszawy, wyświechtane nazwiska chociaż wielkie. myślę, że niektórym z nich (z tych wielkich nazwisk) mogłoby być wstyd za swoich czytelników, przynajmniej mam taką nadzieje. życie. ja chciałbym pisać. nie wiem o czym, ale chciałbym. w swoim życiu napisałem kilka szesnastek, które podobno się rymują i wiem, że najlepiej się pisze o etapach, które są za nami. potocznie możemy je nazwać doświadczeniem. jedni wyciągają z nich wnioski, drudzy o nich piszą. he he. ja mógłbym o nich pisać. zresztą moja nauczycielka z l.o, kiedy dostarczyłem jej pierwsze wypracowanie na zwyzywała mnie od grafomanów, myślę, że to niezły początek. ZOBACZYMY. a cha, bardzo chce wyjechać do norwegii i żyć spokojnie. marzy mi się jakiś dach nad głową w okolicach fiordów, może być nawet barak. pozdrawiam.

poniedziałek, 4 stycznia 2010

.

potrzebuję oparcia jak krzesło bez. bo, jest niewygodne. bo, jest niewygodnie. zdecydowanie. ominęła mnie szerokim łukiem. jak hajs. depresja jesienna. dlatego nie wiem, o co teraz chodzi? smutno mi wk*rwe i bezsensu mi też. brakuje mi czegoś jakby puzzel się zgubił. czy coś. najgorsze jest to, że ostatnio znowu wieje mi wiatr ze wschodu w plecy. zresztą co mi ostatnio się nie dzieje i nie wieje? nie dzieje się na pewno spokój i cisza. jak ten duet. i to chyba tyle. a, myślałem, że już się zakotwiczyłem. mam nadzieję, że to nie mielizna tak naprawdę. jakbym miał rękę na biblii.
KURWA

sobota, 2 stycznia 2010

akcja

nastąpił długo oczekiwany koniec nagrań płyty muzycznej, zespołu muzycznego 'tłustykot - therapy 10'. czyli sprawdzenie jej będzie jak strzał w 10. czyli kozaczek jak pudelek. beczunia ryjku i ty @. zostały tylko 3 utwory, dwa fasolo i jeden wspólas czyli ja i mój wspólas ponownie na jednym podkładzie. ale teksty i dwa bity są już. czyli i tak czy siak koniec. dnia 30.12.09 postanowiłem nie wrócić do domu na noc, lecz skorzystać z usług hotelarskich. chwyciły mnie sentymenty jakieś chyba, bo wybrałem obiekt osadzony od mojej szkoły ogólnokształcącej góra 8 minut. znajdujący się na ulicy KOLSKIEJ 2. http://maps.google.pl/maps?hl=pl&client=firefox-a&rls=org.mozilla:pl:official&hs=DLs&q=kolska%202%20warszawa&lr=&um=1&ie=UTF-8&sa=N&tab=il . dla zainteresowanych. ale, nie polecam, ogólnie. nie będę pisał co się działo. chce zapomnieć jak najszybciej jak 18l. plus była w sumie dobra beka, a nie chce mi się pisać. tyle.

poniedziałek, 16 listopada 2009

nienawidzę brudasów bo:

nienawidzę brudasów (aka. metalczyków) bo: wymądrzają się straszliwie. a, przysłowiowe (co? g%wno) g#wno wiedzą. czyli, wyszedłem na przerwie na papierosa. w pracy. smutna ta praca prze okrutnie. ale, ważne, że jest. jak to mówią. no i wyszedłem tak sobie, bardzo zamulony. w sumie plus zajawka, bo odpalę zaraz dawida = tylko zamulony. będzie bardziej pasowało, raczej. miała być suma, bo plus, a wyszła różnica. w sumie. dobra, jebać. pali się przy śmietniku, więc podszedłem. a, tam chłopaki od księdza żyda, opowiadają coś w stylu, że rap to: pff prr e y jo elo, a ich metal, to wcale nie bijące się gary, tylko filharmonia, wręcz. awruk. z 6 lat temu, chciałbym się bić. ze 3 lata temu wdałbym się w jakąś z dupy gadkę. a, dzisiaj. czyli jednak dorasta, trochę. pomyślałem sobie, że to idioci to po 1. a, po 2 nawet jakby było tak jak gadają. to i tak lepiej, że nie słucham dody. na przykład. dobrepowietrze w opór. mimo pie&dolnika w organizmie. a, wszystko zaczęło się od tego, że chwilowo nie pije. w sensie tego pie&dolnika. o'ironio! he.
buzidlapanienGa

czwartek, 8 października 2009

kurwa.

awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.wszystkocodobreszybkosiękończy?awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk.awruk
no chuj :(

czwartek, 10 września 2009

pafpafpest.

usiadłem na ławce przy trawce. skręciłem trawkę i odpłynąłem strasznie jak krzysio krawczyk. w mojej ulubionej poalkoholowej piosnce. zresztą. zwiedziłem podwórkową ławkę czyli. i zajarałem sobie przy muzyce. moje kossy, ogólnie szlag skosił, ale. dzięki gosi. mam akg z miłą dla ucha membraną, więc wszystko miło grało. he he he, żarcik. mp3 mam naładowane mocno melancholijną amunicją. tzn. truskul, tzn. kosiarz, albo kossiarz. znowu he he he. wyobraźni dla ludzi z wadą serca. przy zażyciu dymu, f'korz. oczywiście mam też: pono, okoliczny element, szybki szmal i jeszcze #^%4q i &*@H#! oraz *^)g. oj, coś zakłóca... ale, nie słuchałem tego, bo musiałbym za dużo * klikać na przycisk w sprzęcie. słuchałem sobie, więc truskulowej muzy. czułem się jak gosia ostrowska, chociaż pogoda była ok. ale, telewizory to takie ultras bloków. czyli, że migają sobie wesoło, a ciemne podwórko robi się na dyskotekę. nagle. beka. wcześniej. piszę dzisiaj jak dżordż lukas. od tyłu. plus jestem zabawny. byłem u małgosieńki wierrrtarki. moja wiercia. i poznałem teściową w końcu, ale jaja jak berety. w sumie, to nie łapie jakie to jaja. i myślę, że wyszedłem na głupka trochę. na szczęscie jak 7: pozory mylą. muszę jeszcze odnotować

ałtlajnkolorfest. - naprawdę fest

hiphopkemp nr4 - bardzo ciepło i z sercem<3. o czym marzyłem od nr1.

+miłość kwitnie jak od początku.

wtorek, 18 sierpnia 2009

jedna love dla hradeckralove.

jadę tam, żeby cieszyć buźkę.